


| Od redakcji |
|
KRADZIEŻ INNA NIŻ WSZYSTKIE nformacja o zakończeniu tej sprawy sądowej przemknęła przez media bez większego rozgłosu. A przecież 10 lat temu kradzież obrazu Claude’a Moneta z Muzeum Narodowego w Poznaniu trafi ła na czołówki wszystkich gazet, serwisów telewizyjnych i radiowych. W biały dzień, w godzinach zwiedzania nieznany sprawca wyciął z ram płótno „Plaża w Pourville”, wstawiając w to miejsce reprodukcję, po czym spokojnie opuścił budynek. Mimo wytężonej pracy organów ścigania, zaangażowania sztabu specjalistów i znawców rynku sztuki oraz uszczelnienia przejść granicznych poszukiwania nie przyniosły rezultatów. Zainteresowanie przebiegiem śledztwa z wolna zaczęło wygasać, a miłośnicy sztuki pogodzili się z faktem, że zabytek został bezpowrotnie utracony. Na początku tego roku policja od trąbiła sukces. Odzyskała obraz i ujęła sprawcę. Okazał się nim 41-letni budowlaniec z Olkusza. Ukradł dzieło Moneta... żeby móc na nie patrzeć. Od momentu, w którym po raz pierwszy zobaczył „Plażę”, oszalał na jej punkcie. Chciał ją mieć tylko dla siebie. A gdy już zrealizował swoją obsesję, przyszło otrzeźwienie i świadomość popełnionego czynu. Przestraszony ukrył płótno w szafie, gdzie przeleżało w nienaruszonym stanie całą dekadę. Hipotezy o kradzieży na zlecenie wywoływały w nim oburzenie. Przecież nie zrobił tego z chęci zysku! Tu warto wyjaśnić, że muzeum oszacowało skradziony obraz na milion dolarów! Sąd wziął pod uwagę te okoliczności i łaskawie potraktował miłośnika impresjonizmu, wydając najniższy z możliwych w tego rodzaju przestępstwie wyroków – trzy lata pozbawienia wolności. Grzegorz Kempa
|